Jaskółki „wydziobały” trzy punkty w Tychach

To że mecz z Jaskółkami łatwy nie będzie wiedzieliśmy na długo przed rozpoczęciem spotkania. To że do tej pory straciły tylko dwa gole też doskonale było wiadome. Ciężko więc wytłumaczyć to co się stało na Tyskim boisku na początku spotkania.

 

Od środka zaczęły Tyszanki, niestety ostatnio jakoś rozgrywanie piłki Nam nie idzie, co skrzętni wykorzystały przyjezdne. Już w czwartej minucie spotkania po małym bilardzie piłkę za kołnierz Antkowiak wrzuca Tarkowska, można powiedzieć „jak zawsze”.

Gol Jaskółki pobudził, a Naszych zawodniczek jeszcze obudzić nie zdołał. Konsekwencja? Cóż po upływie kolejnych 120 sekund przyjezdne prowadził już dwa do zera za sprawą Matusik.

Nasze zawodniczki biorą przykład z Najlepszych… w końcu Legia tak samo zaczęła spotkanie rumuńską Steauą w Lidze Mistrzów. Niestety koniec był inny, ale o tym za chwilę.

Pobudzone w końcu! Tyszanki zaczęły prowadzić grę. Trzeba przyznać że momentami wyglądało to dobrze. Szkoda tylko że przy 0-2 Polonistyki sporo piłek grały do tyłu, rozgrywając akcję nawet przez bramkarkę. Od feralnej szóstej minuty mecz wyglądał całkiem ciekawe dla oka. Kilka składnych akcji gości przeplatanych było dobrze rozgrywaną piłką przez Polonię. Niestety nawet pojawienie się na placu gry Magdaleny Margiel nie przyniosło bramki. Swoje akcje raz po raz marnowały Tyszanki, a najlepszą tzw. „setkę” przestrzeliła Wiktoria Kraszewska około 60 minuty spotkania. Niestety jak mówią nie wykorzystane akcję się mszczą i tym razem niestety tego świadkami byliśmy. Nieporozumienie w szeregach obrony wykorzystały Jaskółki, dobrze prostopadłą piłkę wykorzystała Młynarska która ustaliła w 77 min wynik spotkania na 3-0 gola gości.

Niestety Tyszanki po raz kolejny nie potrafiły trafić bramki. I z całym szacunkiem dla całej drużyny gości, ale żeby nie zauważyć że bramkarka gości była o połowę niższa od Naszej to już cud! Przecież tu praktycznie każdy strzał z szesnastego metra w okolice poprzeczki był nie do „wyciągnięcia” przez Bigdowską.

Teraz Tyszanki udadzą się do Gamowa na zaległ mecz! z tamtejszym UKSem, a później mamy spotkani w Żywcu. Dla mnie to będzie wycieczka, oby spacerkiem też zwycięstwo wywiozły Polonistki, bo niestety, a właściwie stety niżej spaść się nie da. W przeciwnym razie moglibyśmy się obawiać o swój byt.

W przerwie meczu natomiast byliśmy świadkami gry najmłodszych adeptek! Zaznaczam adeptek Polonii Tychy. Siedem zawodniczek i jeden zawodnik rozegrali piętnastominutowy mecz na hokejowe bramki.

 

 

 

KKS Polonia Tychy : Jaskółki Chorzów 0-3 (0-2)

Gole: 4′ Tarkowska 0-1, 6′ Matusik 0-2, 77′ Młynarska 0-3

Kartki: brak

Sędziowie: Tomasz Kuźniarz, Karolina Piesiur, Dominika Gretka

Widzów: 70

 

Polonia: Antkowiak, Kowalska, Śliwa, Płoskonka (40′ Margiel), Kopczyńska, Kozyra (68′ Rogosz), Dziekan, Warzybok, Kraszewska, Chodzidło, Żychoń

 

Jaskółki: Bigdowska, Wicik, Kuc, Mleczko, Kwoka, Świderska, Dońska, Handzlik, Matusik (54′ Młynarska), Marzec (68’Karczewska), Tarkowska (60′ Żebracka)