Strata punktów w ostatniej minucie. Polonia Tychy-Wisła Skoczów 2-2

Młodość i niedoświadczenie –  to jedyne, co może usprawiedliwić polonistki z dzisiejszej wpadki. Wiślaczki nieoczekiwanie postawiły twarde warunki, często spychając tyszanki do defensywy. Zawiodło wyprowadzenie piłki oraz podejmowanie boiskowych decyzji, a bohaterką drużyny została 43-letnia Gabriela Musioł.

Spotkanie od początku było wyrównane. Zarówno gospodynie, jak i goście często byli przy piłce, próbując stworzyć okazje bramkowe. Pierwszą groźną sytuację miała Wisła – w 15 minucie spotkania Sylwia Ryszawy przebiegła spory fragment boiska, w polu karnym znalazła Natalię Wawronowicz, jednak jej strzał został zablokowany. Chwilę później 40-metrowym rajdem środkiem pola popisała się Joanna Żychoń, ale również bez efektu w postaci bramki. W 20 minucie sędzia prowadzący mecz zarządził przerwę na uzupełnienie płynów. Dziwi to o tyle, że pogoda sprzyjała do gry w piłkę, pomimo niedzieli, godziny 17.

Po przerwie zakotłowało się w polu karnym Polonii. Nikoleta Szczotka najlepiej odnalazła się w zamieszaniu, ale strzeliła w poprzeczkę. Zagrożenie nie minęło i za parę sekund polonistki uratował słupek. W tym momencie skoczowianki miały wyraźną przewagę, zamknęły Polonię we własnej połowie, pokazując naprawdę przyzwoity futbol. W 30 minucie to jednak gospodynie miały świetną okazję. Żychoń znalazła lukę w środku boiska i wbiegła z piłka w pole karne, oddając ładny, mierzony strzał w okienko bramki strzeżonej przez Kingę Suchy. Był on jednak niecelny, piłka odbiła się od słupka. Wtedy Wisła Skoczów przeszła do zmasowanej ofensywy, wyraźnie chcąc strzelić „gola do szatni” polonistkom. Wtedy to harująca jak wół Julka Kopczyńska, widząc nieporadność koleżanek i brak wyjścia na pozycję, wzięła sprawy w swoje ręce i wykonała 70-metrowy rajd przez całe boisko. Zabrakło jednak sił w momencie oddania strzału.

Mecz pod koniec 1 połowy zrobił się bardzo otwarty. Widzieliśmy kontrataki obu drużyn i ciekawą wymianę ciosów. W 40 minucie naszą defensywę zaskoczyło podanie z głębi pola do Sylwii Ryszawy, która wybiegła „sam na sam” z Julią Patolą. Tyska bramkarka fenomenalnie wybiegła do piłki w stylu Manuela Neuera i ryzykownym wejściem wybiła piłkę spod nóg szarżującej rywalki. Rozpoczęła ona tym samym kontrę Polonii – z piłką zabrała się Żychoń, przebiegając połowę boiska, najpierw uderzyła w bramkarkę, a dobijając piłkę nie trafiła do pustej bramki. Rozemocjonowana tyska publiczność niedowierzając złapała się za głowy, a sędzia zakończył 1 połowę meczu.

Od początku 2 połowy na murawie pojawiły się Gabriela Musioł i Agata Latusek, zmieniając Marlenę Stefańską i Alicję Błaszczyk. Świetnie dysponowana dzisiaj Musioł od razu pokazała się z dobrej strony, przeprowadzając 2 szybkie akcje. W 45 minucie ze świetną kontrą wyszła Polonia – Wasiak, Musioł i Żychoń miały przed sobą tylko bramkarkę, jednak ta ostatnia zachowała się fatalnie. Zamiast podawać piłkę koleżankom, którym pozostało tylko skierować piłkę do pustej bramki, sama pokusiła się o strzał i bramkarka bez problemu zatrzymała akcję naszej drużyny. Chwilę później w poprzeczkę trafiła jedna ze skoczowianek – Wiktoria Gabzdyl.

Mecz znów był wyrównany, przeważała gra w środku pola. W międzyczasie na boisku zameldowała się Barbara Kapałka, zmieniając Ryszawy. Po upływie paru chwil Polonia wyszła na prowadzenie. Po rajdzie lewą flanką Kopczyńskiej, piłkę w polu karnym dostała Musioł, która pewnym strzałem na długi słupek pokonała bramkarkę drużyny gości. Sześć minut później, pomimo przewagi osiągniętej przez naszą drużynę, gola zdobyła drużyna przyjezdnych. W środku pola piłkę przejęła Kapałka, która nie zatrzymana przez żadną zawodniczkę skierowała piłkę obok interweniującej Patoli. Dosłownie tuż po wznowieniu gry w niegroźnej sytuacji pomyliła się Suchy, wypuszczając z rąk złapaną piłkę. Gabrieli Musioł nie pozostało nic innego, niż skierować piłkę do pustej bramki.

Końcówka meczu skłoniła wiślaczki do podwójnych starań o strzelenie bramki. Na nieszczęście Polonii, udało się to im w ostatniej, 80 minucie spotkania. W zamieszaniu pod bramką tyszanek piłka znalazła się pod nogami Kapałki, która zdobyła gola na 2-2. Ostatnie sekundy nie przyniosły zmiany wyniku.

Nasze piłkarki sprawiały wrażenie zagubionych i niepewnych w swoich poczynaniach. Kilka zawodniczek udowodniło swoją klasę (prawdziwy joker Musioł, niezawodna Kopczyńska, coraz lepsza Patola), parę zawiodło. Joasia Żychoń swoje pozytywne wrażenie zatarła zbytnim egoizmem i brakiem skuteczności, a Laurze Płoskonce często brakowało wyczucia w wyjściach do piłki. Mimo to wszystkie dziewczyny pokazały zaangażowanie, żadnej nie można zarzucić „przejścia obok meczu”.

Na pochwałę zasługują też piłkarki Wisły, które dzielnie się spisały remisując na trudnym terenie i tym samym sprawiły nie lada niespodziankę. Kolejny mecz Polonii Tychy w Bielsku-Białej, gdzie nasze zawodniczki zagrają z rezerwami miejscowego Rekordu.

— — —

10 maja 2015 r. godz. 17:00, Stadion Czułowianki Tychy

Polonia Tychy – Wisła Skoczów 2-2 (0-0)

Musioł 60′, 67′ – Kapałka 66′, 80′

POLONIA: Patola – Wydrzyńska, Kowalska (C), Płoskonka, Kopczyńska – Błaszczyk (41′ Latusek), Żychoń, Kozyra, Kaleta (70′ Rogosz) – Wasiak (78′ Dudek), Stefańska ( 41′ Musioł)

WISŁA: Suchy – Szołdra, Orszulik, Dudek, Niemiec, Moćko, Ryszawy (54′ Kapałka), Pagieła, Szczotka, Gabzdyl, Wawronowicz